• Katarzyna Woźniak

Dwa listy Eugenia Barby na czas zarazy

List do tęskniących za przyszłością

29 marca 2020

Drodzy,

gdziekolwiek jesteście, moje myśli biegną do was, by oddać się pożytecznemu próżnowaniu w waszym towarzystwie.


Jeśli sztuka jest doświadczeniem, które zmusza jednostkę do zadumy nad swoją kondycją, to czasy, w których żyjemy, są „artystyczne”. Każda sztuka jest wytworem, przejawia się w sposobie myślenia i działania, który nie odpowiada zwyczajowym kryteriom i postawom normalnego życia.


Malarz tworzy, mieszając intuicyjnie kolory – prowadząc pędzel, to oddala się, to przybliża do życia, które zaczyna się wyłaniać na płótnie. Garncarz wprawia stopą ruch w koło, by w obracającej się na nim glinie, pod delikatnym, acz precyzyjnym naciskiem palców rzemieślnika, rodziły się wazony, filiżanki, miski.


Żyjemy w oszałamiającej rzeczywistości, która zmusza nas do radykalnej zmiany rytmów, dróg i sposobów bycia i organizowania się na prostsze. Niektórzy z nas przeżywają ten czas jako ograniczenie, inni jako moment wolności i autorefleksji.


W jednej z tych chwil wolności, gdy myśl biegnie daleko, znalazłem się w Bari w 1943 roku, w czasie II wojny światowej. Mój ojciec leżał w łóżku, w agonii; matka ocierała mu pot mokrym ręcznikiem, a ja, siedmioletni chłopiec, wyszedłem na ulicę, żeby żebrać. Często mi się to zdarzało, gdy doskwierał nam głód, a w domu nie było nic do jedzenia.


Tego dnia jakiś mężczyzna, ubrany w za duży wojskowy płaszcz, stał nieruchomo i wołał melodyjnym i silnym głosem: „Dzieciii, dzieciii, dzieciii, dzieciii!”.


Przechodnie przyglądali mu się ze zdumieniem. Ja również. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie, włożył rękę do kieszeni i podał mi cukierki. Potem odszedł, powłóczywszy nogami. Był jednym z wielu zabłąkanych żołnierzy, którzy włóczyli się po świecie, starając powrócić do domu po rozpadzie armii i upadku kraju.


Ilekroć świat wydaje się spadać w otchłań, w ustach czuję smak tego cukierka. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech.


Podobnie było dziś rano, gdy wyjrzałem przez okno po przebudzeniu. Pola, drzewa i staw drżały od tysięcy motyli fruwających na słońcu. Zbliża się wiosna – szepnąłem do siebie. Za chwilę „artystyczne” czasy staną się wspomnieniem i znów będziemy się pławić w chronicznym życiu. Uśmiech odmładza moją twarz.


Przesyłam wam uśmiech i ściskam was

Eugenio

Z języka włoskiego przełożyła Katarzyna Woźniak

Pierwodruk włoski: Lettera per chi ha nostalgia di futuro

Pierwodruk polski: Eugenio Barba: List do tęskniących za przyszłością, przełożyła Katarzyna Woźniak, „Performer” 19/2020.


_______________________


Odpowiedź Gregoriowi Amicuziemu


Odpowiedź mojemu przyjacielowi, Gregoriowi Amicuziemu z Residui Teatro w Madrycie, napisana na prośbę o trzyminutowe nagranie z mojej „wyspy” z wiadomością na temat tego, jakie słowa są dzisiaj niezbędne; jaka jest rola teatru; do jakiej społeczności chcemy się zwracać, komu dodawać otuchy, kogo wspierać?

Holstebro, 27 kwietnia 2020


Drogi Gregorio,

w tej chwili nie mam żadnej wiadomości do przekazania, nie znajduję też słów otuchy. Czas zamilknąć i pozwolić, by ten błogosławiony stan przygotował nas na przyszłość, która będzie wymagała całej naszej nieostrożności, jak Federico García Lorca nazywał ziarno szaleństwa poety. Zastanawiam się, czy nie byłoby z korzyścią dla zdrowia teatru, by pandemia przerzedziła rośliny niezdolne do przetrwania. Nie powinniśmy zapominać o historii aktorów, którzy wytrwale walczyli z uprzedzeniami, władzą, ośmieszaniem, zarazą, a przede wszystkim z nędzą.


W Europie, która przez ostatnich siedemdziesiąt lat nie zaznała wojny, wykształciły się dziwne nawyki. W tym czasie, siłą bezwładności i z powodu kompromisów politycznych oficjalny lub uważany za artystycznie wartościowy teatr otrzymywał nagrody i subwencje. Ale ty i ja należymy do kultury Trzeciego Teatru[1], kultury zespołów, kultury sierot poszukujących przodków, wydziedziczonych, którzy zapuszczają korzenie w niebie. Nie mamy nic wspólnego z kategoriami i realiami teatrów oficjalnych lub eksperymentalnych.


Przyzwyczailiśmy się żebrać, udawać wdzięczność za otrzymane okruchy i wierzyć, że jesteśmy ważni dla innych. Dobrze jednak wiemy, że prawdziwą i jedyną siłą teatru jest dzika potrzeba tych, którzy się nim zajmują, i jego uparte poddawanie się oswajaniu.


Być może pandemia jest darem od bogów i odpowiada przewrotowi, jakim fotografia była dla malarzy, a film dla ludzi teatru na początku XX wieku, który poskutkował odkryciem niewyobrażalnych wcześniej funkcji artystycznych i form ekspresji. Pandemia może być zwiastunem powrotu do pokory, esencji i wewnętrznego potencjału naszego zawodu.

Jestem pewien tylko jednego: przyszłość teatru to nie technologia, ale spotkanie dwóch rannych, samotnych i zbuntowanych osób. Energii czynnej i energii biernej.


Nie wybraliśmy teatru z przymusu. My, którymi kierowała potrzeba, musimy zakasać rękawy i zaorać ogród, którego nikt nie może nam odebrać. To tu rosną nieustannie nękające nas wątpliwości, głód wiedzy, duchy szepczące do ucha, pragnienie rygorystycznego przeżywania pozorów bycia wolnym, umiejętność znajdowania ludzi, dla których nasze działania będą bodźcem. Orać, dzień po dniu, wykraczając poza przyjęte kategorie i uznane kryteria. Nawet jeśli teatr, który robimy, jest krzykiem kastrowanego zwierzęcia czy charczeniem wisielca.


Ściskam Cię mocno i życzę powodzenia w pracy

Eugenio


Z języka włoskiego przełożyła Katarzyna Woźniak

Pierwodruk polski: Eugenio Barba: Odpowiedź Gregoriowi Amicuziemu, przełożyła Katarzyna Woźniak, „Performer” 19/2020.


[1] Zob. Eugenio Barba: „Trzeci teatr”: Dziedzictwo po nas dla nas samych, przełożył Grzegorz Godlewski, „Dialog” 1994 nr 1, s. 131–138; Trzeci Teatr, [w:] tegoż: Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt, podał do druku Lluís Masgrau, przełożyli Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata Litwinowicz-Droździel, redakcja przekładu Grzegorz Godlewski i Leszek Kolankiewicz, Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2003, s. 207–209. Por. Katarzyna Woźniak: Śladami Trzeciego Teatru. Recepcja twórczości Teatru Laboratorium w teatrze włoskim przed 1982 rokiem a osiedlenie się Jerzego Grotowskiego w Vallicelle, „Performer” 2013 nr 6 (02.06.2020). (przyp. tłum.)


Te utwory są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Unported.

©2020 by Żywosłowie. Stworzone przy pomocy Wix.com